avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
okhan
duszę się miewa
opowiadania
dodano:
15 marca 2005, 20:08:58


Jak rzucić palenie w 3 minuty.

Stawał się ranek. Słońce przelewało się leniwie między lustrzanymi korytarzami labiryntu z okolicznych wieżowców. Gdzieś pomiędzy czternastym a szesnastym piętrem - na balkonie - kwitła kawa w koronie filiżanki umiejscowionej na czyjejś dłoni.

- Tak kochanie. - powiedział mężczyzna do telefonu - Nigdy więcej. Obiecuję. To był mój ostatni papieros... Wiem, że mi nie wierzysz, że mam słabą wolę i że zawsze tak mówię. Ale tym razem będzie inaczej, rzucam, definitywnie.

Nic sobie nie wszczepiłem.

Tak.

Nie.

Nie, no co ty.

OK.

Wiem, że musisz już iść do pracy.

Nie, chyba nie będziemy mogli zobaczyć się dzisiaj. Ja ciebie też kocham. Pa.

Czuł na stopach piętno barierki. Lekkość powietrza. Pod głową - niczym najbardziej miękka ze wszystkich puchowych pościeli na świecie - przestrzeń. Nawołująca aby ułożyć się do snu. Nawet nie było strachu. Nie było bólu. Nie było złości. Zwiększający się kąt nachylenia. Nie było to już dziewięćdziesiąt stopni.

Ostatnia oderwała się stopa, jakby to na nią spadło zadanie przejęcia na siebie całego racjonalnego myślenia. Jakby to ona biologicznie wręcz przystosowana była do twardego kroczenia po ziemi. To właśnie ona, jako ostatnia poddała się wypuszczając z dłoni życie, którego i tak utrzymać nie mogła. Może z racji braku dłoni, nawet metaforycznej.

Grawitacja jest rozkoszą mrówek.

Z każdym metrem przybliżającym go do ziemi, był coraz wyżej, a może głębiej, w sobie. Po prostu zasypiał snem końca.

Odgłos miażdżonych kości zagłuszył trzask uderzającego o ziemię telefonu.

W oddali kłębiły się ptaki, na tej wysokości jeszcze nie mogły to być Anioły. Zresztą nie tutaj. Boga chwilowo nie było. A może nigdy nie było.


komentarze
avatar ...Alicja...
2005-03-15, 20:20:21:
invasive species
niezwykłe opowiadanie, poetyckie, wszak spod pióra poety...
nie pozwala obojętnie przejść obok
bardzo podoba mi się
-"Grawitacja jest rozkoszą mrówek" oraz
-"Boga chwilowo nie było."

ach...
--
z socjalistycznym pozdrowieniem!

avatar ?ukasz Jaro? (Jajksik)
2005-03-15, 21:21:14:
jesteśmy złudzeni
Ale nie rzucaj tak palenia, dobrze? :]

avatar Adelajna
adelajnatlen.pl
2005-03-15, 22:07:30:
profetyk
To nieprofesjinalne, ale powiem,z ę Cie nie lubię:*.
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

avatar Garadriel
martysia4utlen.pl
2005-03-16, 08:47:05:
empatycznie eufemistyczna
Jacku,
Opowiadanie wyraziste, bolące - ale najbardziej chyba niepokojące...
Te zdania, które wymieniła Alicja - niezwykłe...

Chyba nie rzucę palenia... Kawałek mnie... odrzucić - i to ten który daje tyle przyjemności... Już wolę chyba żeby zabrał mnie ze sobą - kiedyś-tam - niż uciekać pzoostawiając sobie krótką satysfakcję... Żeby zadać sobie karę za brak silnej woli - w lato kilka razy pobiegam...
Wybacz tak mnie naszło... to tylko moje i to moje jest "złe"...

Tak... opowiadanie jest zbyt wymowne - by przejść obojętnie...

Pozdrawiam ciepło
G.

PS. Teraz będzie więcej światła
--
"Człowieka cenimy za to, że dźwiga on los swój, jak Atlas na barkach sklepienie niebieskie" M.Kundera

avatar Kamil Ma?ek (Zniszczyl)
2005-03-16, 09:17:43:
Figiel Castrator
Wposzątku to opowiadanie. Znalazłem czas żeby chociaż to pszeczytać :P.

Jacek, ale Ty na poważnie rzucasz? ;> Ja bym jeszcze się wstrzymał na Twoim miejscu ;]

avatar Lorelai
2005-03-16, 14:58:00:
mechanik liryczny
Bardzo ciekawe połączenie rzeczy tak codziennej i zwyczajnej, jak rzucanie nałogu, z rzeczą tak "doniosłą" jak samobójstwo.
Tak jak zauważyła Alicja, wyjątkowo poetycko napisane.
Podobało mi się, że w trakcie rozmowy telefonicznej nie poznaliśmy kwestii rozmówczyni bohatera. Sądzę, że on sam, zajęty myślami o swoim czynie, ledwo słyszał, co ona do niego mówiła. Dzięki temu można było się jeszcze lepiej wczuć w jego położenie.
Przyznam jednak szczerze, że nie bardzo mnie przekonuje dokonywanie takiego czynu pod wpływem rzucania palenia. Nie wiem, może to była tylko jakiegoś rodzaju metafora, której nie uchwyciłam. Jakkolwiek opis momentu skoku i upadku jest sam w sobie niesamowity, to jednak nie czuję, aby był konsekwencją wcześniejszej decyzji o rzuceniu nałogu. Może czegoś nie zrozumiałam...

avatar Kali
charleenop.pl
2005-03-16, 19:40:58:
zagapiona
Dlatego nie zamierzam rzucać palenia :)
Pozdrawiam
--
"Gdy przechodziłem przez jezdnię i przyśpieszyłem kroku (...) moja aureola odczepiła się i upadła w błoto pokrywające asfalt" Ch. Baudelaire

avatar Jacek Jursza (O`khan)
okhanjest-lirycznie.art.pl
2005-03-19, 19:36:09:
duszę się miewa
Cholera, to nie miało tak działać. :P

Opowiadanie jest swobodną impresją, może nie do końca logiczną, może bardziej w sposób metaforyczny obrazującą pewne rzeczy. Ale na pewno nie chciałem odciągać nikogo od rzucania palenia. :D
--
7

avatar SATAN
szatan85buziaczek.pl
2005-03-20, 10:47:16:
suspended
Baaardzo mi się spodobało.

Ten spokój, wyciszenie bohatera... "Poezja wśród prozy" że tak powiem.
Zresztą wszystko już zostało powiedziane :)
--
Bethlehem Abortion Clinic

avatar Ainil
ainilautograf.pl
2005-03-23, 20:53:03:
kawałek drewna
:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
właśnie to przeczytałam.... jaaaaaaa! Jackuu. :DD rozbroiłeś mnie, leżę na ziemi i kwiczę. o ja. ;DDD
--
Już się nie błąkaj. (Marek Aureliusz)

O utworze:

wyświetleń:1168
komentarzy:10


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

okhan
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.