avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4003 4001 4000 

Zmień skórkę


28 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
zlewkrwi
neutrino taonowe
opowiadania
dodano:
20 marca 2013, 11:57:51


Rezerwat dla wilków morskich

W samym środku, wśród narastającego szumu morza, w oślepiającym słońcu, obraz tracił ostrość, dostawał białych plam, sprawiając, że wszystko wyglądało głupio: dziurawy mundur na piasku, kawałek nogi, złoty guzik nadający tłu ciężkiej powagi. Wokół wylegiwali się przejezdni, których głowy tworzyły coś w rodzaju okopów. Tu tkwił, otoczony, rozpływając się z każdą wsysaną z powrotem falą, z wodami odchodzącymi z twardego i wrogiego brzegu naradzającego się świata. Ponad dwa tysiące mil a może lat podmorskiej żeglugi aby wylądować tu, na lądzie, który kierował się niezrozumiałymi prawami. Cywilizacja oswojona, nieprzyswajalna. Pozbawiona prawdziwego pulsu. Jej jednostajny rytm usypiał go i sprawiał, że tracił czujność. Czasami zaczynało się wydawać, że przywykł do nowych widoków, prawie nabierał się na zniekształcone, powykrzywiane odbicia w błyskających tu i tam lusterkach turystów, którzy zresztą byli dla niego bardzo mili, i nie wiadomo, bardziej ze współczucia czy z ciekawości, rzucali nieraz kość oblepioną ciepłymi skrawkami mięsa. Czy to przez biel plam, czy przez sól, świat który go otaczał powoli tracił barwę, płowiał i stawał się tak przezroczysty jakby zaraz miał całkiem zniknąć. Ciało nasycone było solą, która krystalizowała się w nim, sprawiając, że powoli zastygał, i wszystko wokół niego również - gdzie nie spojrzał od razu powstawały miejsca zapalne, kolejne zarodki. Nad starą głową trwał wieczny atak głodnych mew. Ich krzyk od czasu do czasu zagłuszała motorówka rozpędzona jak ryba, na dachu syrena, której wycie przypominało wycie wiatru, albo wilka z sercem popękanym jak wyschnięta ziemia. Tylko niebo zdawało się dawać nadzieję, roztaczając na horyzoncie wielki aksamitny granat.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:489
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

zlewkrwi
  poprzedni   lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.