avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2096)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


27 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Wojciech
debiutant
opowiadania
dodano:
23 listopada 2012, 12:15:48


Przymierzalnia

Miałem ostatnio bardzo dużo pieniędzy. Przyznam szczerze: miałem ich tak dużo, że aż nie wiedziałem co z nimi zrobić. Pewnego dnia spacerowałem po rynku Wrocławia i zobaczyłem bardzo przystojnego mężczyznę. Nigdy nie potrafiłem dobrze ocenić, czy mężczyzna jest ładny czy nie, ale ten był naprawdę super. Przez te dziesięć sekund, kiedy się mijaliśmy, przyjrzałem mu się dość dokładnie. W myślach nazwałem go: John. John nie jest ważną postacią tego opowiadania. Ważne jest, że John miał ekstra marynarkę. Czarną, taliowaną, wyglądała na kosztowną. Te dziesięć sekund patrzenia na Johna wystarczyło mi do podjęcia decyzji. Część swojego bogactwa przeznaczę na marynarkę.
Poszedłem do Galerii Dominikańskiej. Odwiedziłem parę sklepów, ale nigdzie nie było ładnej marynarki. Jakieś sztruksowe, dresowe (?!), chujowe. Po godzinie byłem już zmęczony, gdyż suche powietrze takich miejsc źle wpływa na moje samopoczucie. Zrezygnowany, wszedłem do ostatniego z zaplanowanych sklepów. Tabliczka na drzwiach głosiła, że za trzydzieści minut zamykają.
-Dzień dobry – przywitała mnie dziewczyna ubrana w elegancką grafitową spódnicę i białą bluzkę.
-Dzień dobry – odpowiedziałem z uśmiechem, mimo że nienawidzę natrętnych ekspedientek.
-W czym mogę pomóc? Szuka pan czegoś konkretnego? – szereg białych zębów wypełzał spod jej dziewczęcego uśmiechu.
-Tak...nie... Narazie się rozejrzę, dziękuję – powiedziałem i uśmiechnąłem się po raz drugi, choć zębów nie miałem tak białych jak ona.
Spacerowałem dzielnie między wieszakami. Tradycyjnie, wszystko co mi się podoba jest o parę rozmiarów za duże. Nie jestem wysoki ani szeroki. Lubię myśleć, że moja ciało jest smukłe, chociaż tak naprawdę jest zwyczajnie wątłe.
-Może jednak potrzebuje pan pomocy? – głos zza moich pleców wyrwał mnie z zamyślenia. -Głupia pizda – pomyślałem.
-Nie, naprawdę dziękuję – odpowiedziałem z tym samym fałszywym uśmiechem, jakim obdarowałem jej wcześniej.
-Jakby coś, jestem w pobliżu – rzekła i złożyła w kosteczkę czerwony sweter, pomięty przez niezdecydowanego klienta.
Dochodzę do działu z marynarkami. Szarawe, matowe, w kratę, brzydkie. Pośród nich - ona. Czarna jak Mario Balotelli, lśniąca jak oczy narkomana, cudowna, jedyna, wspaniała. Taką samą miał John na rynku – pomyślałem, lekko zażenowany faktem, że chcę się upodobnić do nieznajomego gościa w wieku mojego ojca. Wziąłem ją do ręki, myśląc, że jeśli nie ta marynarka, to już nic nie doda mi uroku. Obok przymierzalni na wieszaku wisiały wąskie, granatowe Wranglery w moim rozmiarze. Przymierzyłem. Zawsze, gdy jestem w przymierzalni, wydaje mi się, że jestem bardzo przystojny. Ktoś kiedyś powiedział mi, że to za sprawą odpowiedniego oświetlenia. Możliwe, nie wiem, nie znam się. Gdy mierzę to później w domu, nie wyglądam już fajnie i mam ochotę zwrócić zakupionego ciucha, ale na to jestem zbyt nieśmiały.
-No Wojtek, spodnie jak spodnie, ale marynarka leży znakomicie – zamruczałem cicho do siebie, spoglądając w lustro, wykręcając tyłek na wszystkie możliwe strony i nabierając powietrza w płuca. Ciekawe czy tej ekspedientce by się spodobało. Wyszedłem z przebieralni i poszukałem jej wzrokiem.
-Oczywiście kurwa. Teraz to cię nie ma – stwierdziłem cicho, śmiejąc się jednocześnie w duchu z własnej próżności.
-O! Widzę, że znalazł pan coś dla siebie – wdzięczny głos dobiegł do mnie z drugiej strony.
-Tak, marynarka wydaje się idealna – odpowiedziałem z nieśmiałym uśmiechem, mając wielką nadzieję, że nie usłyszała mojej wcześniejszej irytacji.
-Wygląda pan bardzo szykownie, nie da się ukryć. To bardzo dobra, angielska firma. Marynarka będzie panu służyć przez długie lata. Na uczelnię, do klubu, do pracy – wszędzie się nada – rzuciła do mnie jak do dziecka, które nie wie, kiedy może założyć marynarkę.
Przejrzałem się w lustrze, chociaż już wiedziałem, że ją kupię. Jest piękna. Ja jestem piękny. W tym świetle bardzo piękny.
-Spodnie trochę za luźne, jest pan dość szczupły – stwierdziła moja pomocnica, palcami sprawdzając ile luzu jest pomiędzy materiałem, a moim ciałem.
-Eeee – odpowiedziałem lekko zmieszany, bo tam przecież blisko był mój penis.
-Wypadałoby je też trochę skrócić, ale to akurat nie problem – w ogóle niezmieszana pomocnica klęknęła, aby przyjrzeć się zagiętym nogawkom opierających się na moich brudno-białych najkach.
-Mogę panu poszukać trochę mniejszego rozmiaru, ale nie wiem czy też będzie przeceniony – rzekła, podnosząc się i spoglądając z uśmiechem w lustro z moim odbiciem.
-Nie... Chyba nie trzeba – odpowiedziałem, uśmiechając się chytrze. Obróciłem głowę i nasze wargi znalazły się na tej samej wysokości. Ona wiedziała. Ja wiedziałem. Natalia, której imienia jeszcze wtedy nie znałem, całowała świetnie. Nie wiem czy robiła to z każdym klientem, czy trenowała po pracy, ale była wspaniała. Mocne wargi i dość sztywny język. Mniam.
-Nie myśl o mnie źle – wyszeptała i rozpięła rozporek przymierzanych przeze mnie Wranglerów.
Dlaczego źle? – pomyślałem wtedy, albo nie pomyślałem, bo byłem zbyt zajęty próbą ściągnięcia jej białej bluzki.
Dziewczyna ze sklepu szybko poradziła sobie z moimi bokserkami. Ja niestety zaplątałem się w jej spódnicy. Guziki były strasznie ciasno wpięte w dziurki i nijak nie dało się ich odpiąć. Nie przestawałem jej całować, żeby nie pomyślała, że coś jest nie tak.
-Fiuuuuuuuu – wypuściła z szelestem powietrze i popatrzyła na mnie z delikatną dezaprobatą. Klepnęła mnie po łapach, tak jak to kiedyś nauczycielki karały niepokornych uczniów. Błyskawicznie rozpięła swoją spódnicę, nie przestając na mnie patrzeć swoimi dużymi, zielonymi oczami. Czarne koronkowe majtki kontrastowały z jej bladymi, mocnymi udami. Uśmiechnąłem się przepraszająco. Zsunąłem z niej majtki, myśląc, że nie ma piękniejszej rzeczy na świecie niż opadająca na ziemię czarna koronka, przez którą przestępują gwałtownie stopy, aby pozwolić majtkom opaść całkowicie na ziemię. Wszedłem w nią. Mocno. Fajnie. W tym momencie nieopatrznie spojrzałem w lustro. Bez spodni, za to w eleganckiej marynarce. Super. Nie ma gorszej rzeczy na świecie niż widok swojego podnieconego ryja. Nie mówiąc już o tych śmiesznych ruchach, które się wykonuje by doprowadzić ją, a przynajmniej siebie, do orgazmu. Na pornolach wygląda to zdecydowanie lepiej niż w rzeczywistości.
...
-Szybciej – niezadowolona z mojego tempa pracy dziewczyna ponagliła mnie.
...
-PLASK... mówiłam kurwa... szybciej – niewielką dłonią silnie uderzyła mnie w policzek.
-Przepraszam – odpowiedziałem, chociaż nie wiedziałem co się odpowiada w takich sytuacjach i zacząłem rżnąć ją szybciej.
-Teraz dobrze – cichy szept dobiegł mojego ucha, przerywając serię głośnych jęków.
Uff – pomyślałem.
...
-Oddaj mi – szepnęła ponownie.
-Co?
-U-uderz mnie - przerywanym głosem ekspedientka ponowiła swoją prośbę.
-Da-aj spokój – odpowiedziałem.
-Bij! – warknęła.
-PLASK – najdelikatniej jak tylko mogłem uderzyłem ją w policzek.
-Mo-ocniej...
-Nie.
-Mocniej!
-PLASK – na jej policzku pojawił się niewielki czerwony ślad.
Co za chora kobieta – pomyślałem i niechcący ponownie spojrzałem w lustro. Nie ma głupszej twarzy na świecie od tej zarumienionej z podniecenia i zakłopotanej z powodu uderzenia kobiety. Stoję jak ostatni kretyn w tej przebieralni. Christian Bale w American Psycho lubił patrzeć w lustro podczas seksu, ale on miał muskularne, perfekcyjne ciało, a ja kości pokryte skórą z lekką piwną krągłością na brzuchu. Bale w ogóle był pojebem i zabijał ludzi. Rżnę dalej.
-Złap mnie za szyję – poprosiła, a może rozkazała mi ekspedientka.
Już bez protestów łapię ją dość mocno za szyję. Dodaję od siebie bonus i uderzam ją w drugi w policzek.
-Ooo – zadowolona dziewczyna wydawała się być blisko. Ja też byłem blisko.
...
-Nie-e we mnie. Na-a mnie- dziewczyna rozporządziła moim nasieniem.
...
Zbliżając się nieuchronnie do finału, spojrzałem w lustro po raz trzeci. Nie ma piękniejszej rzeczy niż umięśniona od chodzenia w szpilkach, kobieca łydka. Kropelki poty zraszały napięty mięsień, a ja miałem ochotę zlizać całą wilgoć z jej nóg i odcisnąć swoje siekacze na tym cudownym elemencie jej ciała. Zamieniłbym nasz 10-minutowy stosunek na minutę ssania jej łydki. Naprawdę.
...
-Ooo – jęknęła dziewczyna, gdy na sekundę przed orgazmem wyszedłem z niej.
...
-Mmm – ekspedientka przytuliła się do mnie oddychając głęboko.
Pogłaskałem ją, co musiało wyglądać komicznie, zważywszy na fakt, że chwilę temu po tej głowie ją biłem. Założyłem bokserki i odsunąłem dziewczynę. Spojrzałem w lustro po raz czwarty. Na mojej cudownej, czarnej marynarce, zasychała biała plama.
-No teraz to chyba musisz ją kupić – śmiejąc się głośno, powiedziała do mnie dziewczyna.
-Chyba muszę – odpowiedziałem z uśmiechem i pocałowałem ją w usta.

You need people like me so you can point your fuckin' fingers and say, "That's the bad guy." - Tony Montana, Scarface


komentarze
avatar Marta Mozol - Jursza
adelajnatlen.pl
2012-11-24, 21:55:36:
profetyk
Hmmm, serio nie spodziewałam sie, ze to erotyk:p
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

O utworze:

wyświetleń:586
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Wojciech
          lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.