avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


16 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Oxyvia
wędrowiec
opowiadania
dodano:
27 grudnia 2011, 20:52:20


KONKURS - Magia dwumiesięcznej chwili

(Autorka opowiadania to nie ja, lecz moja córka Vrolok, która nie ma tutaj konta).

Napięcie rosło powoli i zbierało się na granicy podświadomości jak ciężkie, czarne gradowe chmury na horyzoncie. Ludzie stawali się coraz bardziej burkliwi i podminowani. Byle co mogło ich wyprowadzić z równowagi i spowodować wybuch. Jak choćby taki niewinny żarcik: postawienie komuś na biurku szklanki napełnionej wodą. Do góry dnem. Delikwent chciał - w przypływie rozpaczliwej pomysłowości - przelać wodę z naczynia (czy raczej teraz już spod niego) do szuflady. Otwierał ją, a tam - ocean z papierową łódeczką obijającą się wesoło o drewniane ściany.
Zabawne. Nawet bardzo zabawne.
W tym okresie nawet taka głupota mogła doprowadzić do morderstwa.
Każdy jednak za wszelką cenę starał się nadrobić miną. Ludzie (z braku lepszego określenia) szczerzyli do siebie nawzajem zębiska w dość przerażających imitacjach uśmiechu - bardziej przypominających maniakalny atak wygłodniałej żabnicy - w przerwach między sprawdzaniem list z zakupami, a gorączkowym poszukiwaniem świstków z adresami cioć, babć i innych kuzynek. W końcu nie wolno było o nikim zapomnieć. Nawet jeśli imię danej osoby pamiętało się jedynie przez te parę sekund, potrzebne do wykaligrafowania go na odwrocie pocztówki.

Natomiast centra handlowe przeżywały istne oblężenie. Najazd szarańczy, zaopatrzonej w śmiercionośną broń, jaką są pieniądze. Ludzie wykupywali wszystko, co tylko się dało. Niektórzy nawet to, czego się nie dało. Składali specjalne zamówienia, towary najwyższej jakości miały zostać sprowadzone do sklepu specjalnie dla nich, by następnie zostać owinięte w kolorowy papier i tysiące błyszczących wstążeczek. Na znak miłości.
Plakaty, gwiazdki i świecidełka atakowały przechodniów ze wszech stron. Gigantyczne śnieżynki dawały po oczach i skrzyły się w kałużach, pozostawionych przez nie czujących magii chwili pijaków. Kolorowe stragany okresowe - rozstawione w nielegalnych miejscach w takiej ilości, że policja nawet nie próbowała się kogokolwiek czepiać (zwłaszcza po spojrzeniu w kaprawe ślipka niektórych sprzedawców) - oferujące mnóstwo nikomu niepotrzebnego, aczkolwiek bardzo chodliwego badziewia. Aniołki, jabłuszka, świeczki z natychmiast odłażącymi brokatowymi nalepkami...
- Poczuj magię świąt! - powiedział Mikołaj i pociągnął łyk coca-coli.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:452
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Oxyvia
  poprzedni   lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.