avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
imagine
debiutant
opowiadania
dodano:
13 stycznia 2011, 11:04:10


356 maili

Kiedy dzisiaj opisuję swoją historię, odnoszę wrażenie że to czyjaś mizerna opowiastka. Jest naiwna, banalna i pretensjonalna. Ale to ja , nikt inny tylko ja, uwikłałam się w ten nieoczekiwany romans.

Zaczęło się od ośmieszanej Naszej Klasy. Koleżanka przysłała zaproszenie z prośbę o zalogowanie do naszego szacownego liceum. Rozpoznałam kilka dziewczyn, ale zaskoczyła mnie obecność Karola.
- Karol w Toruniu? Od kiedy ? I dlaczego nigdy nie udało mi się go spotkać?
Był najprzystojniejszym chłopakiem w klasie, a może nawet w całym liceum. Wszystkie o nim marzyłyśmy, ale Karol wyraźnie ignorował zaloty.
Na studniówkę przyszedł z kuzynką. Bawili się we własnym gronie. Klasa chyba nie była zżyta, skoro zaraz po maturze, każdy poszedł w swoją stronę. Ale teraz po latach, kiedy doświadczyłyśmy małej stabilizacji, znowu jesteśmy podatne na najcichsze sygnały.
Karol...Ciekawe kto trzyma tego ptaszka na uwięzi?
Do każdego wysłałam krótkiego maila z powitaniem i pozdrowieniami. Karola odłożyłam na koniec. Zarzucę wędkę - postaram się zaintrygować pięknisia. Ostatecznie nie jestem sierotką Marysią. Studia skończyłam z wyróżnieniem, mam dobrą pracę, mimo upływu lat, wciąż czuję się atrakcyjną kobietą. Napisałam tak:
" Jestem Twoim pierwszym, dobrym mailem.
Odtąd wszystkie pozostałe będą równie sympatyczne. Taką mam siłę sprawczą.
Zmieniłam się od czasów licealnych. Jestem dla siebie łaskawsza i miło mi powitać Ciebie w klubie. Pozdrawiam najserdeczniej - Nina"

Wyszukałam niebanalne zdjęcie i wkleiłam do profilu. W niczym nie przypominałam tamtej szarej myszki. Opanowała mnie taka głupia, szczeniacka satysfakcja. Sama nie wiem skąd to się wzięło.
Karol odpisał szybciej niż się spodziewałam. O sobie krótko i zwięźle, ale tysiąc jeden pytań kierował do mnie.
- Wyraźnie zainteresowany - pomyślałam." W zasadzie to mi wystarcza"- uśmiechnęłam się do swoich myśli.
"Cóż, jedna kawa więcej, nikomu nie zaszkodzi. Umówię się, skoro tak mu zależy".

Wybrałam Atmospherę, lubię tę herbaciarnię. A i kawę podają tam bardzo przyzwoitą. Karol czekał z miną stałego bywalca, przystojny do nieprzyzwoitości, a mnie serce biło jak na pierwszej randce. Potrafię opanować się i pokazać klasę. Żarty, śmiechy, tradycyjne: a pamiętasz? przewijały się w rozmowie.
Dwie godziny przeszły nie wiadomo kiedy. Prawdziwa niespodzianka czekała mnie w domu. Nie wiem, kiedy zdążył to wszystko napisać. Podziękowania, komplementy, czułe słówka, wszystko czego oczekuje kobieta, a spragniona byłam od wieków.
Wpadłam w ramiona Karola całym ciałem. Mózg był w uśpieniu. Codziennie otrzymywałam bukiet maili. Odkrywałam na nowo swoją romantyczną naturę. Po prostu zakochałam się pierwszą , pensjonarską miłością. Bezwarunkowo, jak dziecko. Owszem, byłam mężatką, ale w tym okresie mój mąż był mi ojcem, dziadkiem, kłodą na drodze, w najlepszym razie stołownikiem.

Po miesiącu złapałam pierwszy oddech.
Co to oznacza? Coś zaczynało zgrzytać pomiędzy mailowymi słowami a słowami z realnego życia. Zapachniało fałszem. Wiedziałam, że Karol ma przejściowe kłopoty finansowe, ale także i mnie kończyła się pożyczka. Wraz z nią topniała nasza "miłość." Najpiękniej kwitła w mailach, ale ogólnie rzecz ujmując, temperatura uczuć - spadkowa.
Dopiero teraz pozwoliłam sobie na drobny rekonesans, po którym włączyły się wszystkie czujniki. Prawda była porażająca. Karol potrzebował sponsora i ja zostałam do tej roli wyznaczona. Niestety, przeliczył się w swoich oczekiwaniach. Zawsze lubiłam okazywać hrabiowskie maniery, o czym mój uwodziciel nie wiedział.

Szaleństwo jest też źródłem rozkoszy. Trwało ono dwa miesiące i wydało na świat 356 maili. Co do jednego spisałam, a także utrwaliłam na dysku wymiennym.
Karol ma się bardzo dobrze. Obecnie jest mężem, dobrze zabezpieczonej finansowo, starszej pani. Wszystkie zachcianki i zabawki ma w zasięgu ręki oprócz jednej - kobiet. Ale nad tym czuwa prywatny detektyw.
Skąd o tym wiem? Otóż, ta pani jest moją bliską krewną.







komentarze
avatar Marta Mozol - Jursza
adelajnatlen.pl
2011-01-14, 20:50:58:
profetyk
hmmm, dobra narracja, nawet dobrze się to czyta. Ale masa błędów - spacje, czasem mała litera zamiast dużej, brak przecinka. Trochę jak danie na brudnym talerzu.
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

avatar worek kości
2011-01-30, 18:55:33:
Who's the fella owns this shithole?
Co za bezczelnie feministyczny tekst! Jestem oburzony.
--
bembergiem w berg

avatar imagine
***********
2011-02-07, 01:19:17:
debiutant
Dobre sobie!

O utworze:

wyświetleń:665
komentarzy:3


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

imagine
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.