avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


27 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
imagine
debiutant
opowiadania
dodano:
15 listopada 2010, 23:59:18


Bywalec

Opowiem swoją najprawdziwszą historię,chociaż większość znajomych przekazuje ją dalej jako dykteryjkę.
Kiedy poszukiwano gitarzysty do zespołu "Dżamble", z radością zgłosiłem swój akces.Kilka prób wystarczyło, by stworzyć zespół uświetniający wspaniałe zabawy( tak zwane dancingi) w Miejskim Domu Kultury.Przy okazji widziało się co nieco, słyszało również.
Ostatecznie znałem prawie wszystkich w tym miasteczku.Najwięcej zamieszania i wesołości wywoływały zazdrosne pary.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy otrzymałem wezwanie na sprawę rozwodową w charakterze świadka. Miałem poświadczyć, jak chorobliwa zazdrość pana małżonka niszczy reputację pani doktor M. Terenem działania tejże zazdrości była oczywiście sala dancingowa.

Ponieważ żona usilnie naciskała,nie bardzo mogłem się wykręcić.
-Trudno, raz kozie śmierć, zresztą poradzę sobie - myślałem.
Odkurzyłem ślubny garnitur i stawiłem się w terminie, grubo przed czasem.

Po odczytaniu pozwu i przesłuchaniu stron przystąpiono do przesłuchiwania świadków.Pani sędzia po sprawdzeniu danych personalnych,zadała pytanie:
-Proszę przedstawić zachowanie pozwanego podczas zabawy, która miała miejsce dwudziestego stycznia 2009 roku.
Spodziewałem się takiego pytania, byłem przygotowany.

-Pan M.zachowywał się wyjątkowo agresywnie-zacząłem-nie pozwalał żonie tańczyć z obcymi,nadużywał wulgaryzmów, a nawet posunął się do rękoczynu wobec najbardziej zatwardziałych. Nie był to odosobniony przypadek-kontynuowałem-bywałem na innych zabawach...

Tu pani sędzia przerwała mój wywód, by powiedzieć:
-Nie jesteśmy zainteresowani, ani ciekawi , gdzie świadek bywał-
-Ale to ważne, ponieważ na innych zabawach bywało...nie pozwolono mi dokończyć,a ja z całych sił przytrzymywałem się barierki, żeby samemu nie podskoczyć z pięścią.
-Możemy kontynuować przesłuchanie?-usłyszałem pytanie.
-Tak, proszę-wymamrotałem.
-Cieszę się, że jest pan w dobrej kondycji psychicznej-odrzekła z jadowitym uśmieszkiem pani sędzia.
-Wzajemnie-wystrzeliło ze mnie to słowo z szybkością światła.

Na sali zapanowała cisza. Twarz osoby przesłuchującej zbladła, poczerwieniała i ponownie zbladła.
Jak we śnie usłyszałem:
-Za obrazę sądu,nakładam na świadka karę grzywny w wysokości pięciuset złotych.
Najpierw zbaraniałem, rozejrzałem się po sali,ale wszystkie oczy wpatrzone były we mnie, a poniektórzy szeroko otworzyli usta ze zdumienia.
I nagle coś się we mnie załamało i poluźniło. Najpierw parsknąłem, a już za chwilę rżałem i kwiczałem ze śmiechu.Z tego wszystkiego nie usłyszałem jak powoli zaczęły wtórować mi pojedyncze hihy, by za chwilę pozostali świadkowie stron, a nawet rozwodząca para trzęsła się ze śmiechu, nie mogąc opanować podrygów ciała, a tym bardziej emocji.
Nie trudno się domyśleć, że rozprawa została przerwana i odroczona, a my, wszystkie ofiary małżeńskiej zazdrości, poszliśmy na kawę i coś mocniejszego.

Długo jeszcze śmieliśmy się nie tylko z siebie i komicznej sytuacji,ale również z tego, że nagle rozwodząca się para poszła po rozum do głowy. Zapewne zdali sobie sprawę z własnej głupoty. Tak więc poczucie humoru niech nikogo nie opuszcza, ponieważ niejednemu ocaliło życie, przynajmniej małżeńskie. Ja zyskałem nowy przydomek: bywalec, co dodało mi nie tylko chwały,ale i splendoru.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:512
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

imagine
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.