avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


23 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
imagine
debiutant
opowiadania
dodano:
6 czerwca 2010, 10:50:23


JOHAN

Johan dość długo miał kompleksy. W dzieciństwie wstydził się swojego imienia. Chciał być Jankiem jak inni chłopcy. Rodzice przez kilka lat mieszkali i prowadzili zakład fotograficzny w Austrii i tam nasz bohater przyszedł na świat. Pierwsze lata szkolne również przysparzały zmartwień,zwłaszcza kiedy rodzice zdecydowali się na powrót do Polski. Do rodzinnego miasta ojca, położonego na krańcach Pomorza. Johan kaleczył mowę polską, narażając się na drwiny dzieci. Stronił od nich. Dlatego chętnie pomagał ojcu w zakładzie, gdzie zdobywał pierwsze fotograficzne szlify.

Matka była piękną kobietą, ale przejścia wojenne pozostawiły trwały ślad w jej psychice. Bała się ludzi. Pozostała cichą, spokojną i dobrą panią domu. Kochała jedynaka, ale nie potrafiła okazywać swoich uczuć. Domem rządziła babka. Energiczna, zaradna, a przede wszystkim mądra kobieta. To ona zadecydowała, że wnuk przejmie po ojcu firmę.
- Masz talent, wrażliwość i sprytne paluszki - mówiła. Wyjdziesz na ludzi.
Sprawdzał więc Johan czy już wyrasta na ludzi, ale duże, garderobiane lustro wciąż kazało czekać. Czas zrobił swoje. Pierwszy etap nauczania został zakończony. Chłopiec zdaje pomyślnie egzaminy do Liceum Ogólnokształcącego. Otrzymuje w prezencie od ojca swój pierwszy aparat fotograficzny. Jest to lustrzanka małoobrazkowa - Zenit. Radość ogromna. Dwa tematy szczególnie upodobał jako wiodące: krajobrazy i kwiaty. Miał talent. Jego zdjęcia zdobiły rodzinne atelier.

Kiedy ojciec zaczął podupadać na zdrowiu, Johan coraz częściej go wyręczał. Zapotrzebowanie na zdjęcia legitymacyjne, do dowodu osobistego, paszportowe było większe. Najbardziej nie lubił robić zdjęć wydekoltowanym paniom. Zaznaczały, że to dla narzeczonego w wojsku. Wdzięczyły się do kamery, a każda z nich chciała być dawną Brygitte Bardot, lub współczesną Pamelą. Fachowo poczynał. Instynktownie wiedział jak pokazać ludzi z najlepszej strony. Wypraktykował też, że ostrość na zdjęciach portretowych najlepiej ustawiać na oczach fotografowanej postaci.

Na krótko przed maturą ojciec zaprosił syna do restauracji, na uroczysty obiad .
- Posłuchaj Johan! Postanowiliśmy, że będziesz studiować fotografię w Pradze. Praska Szkoła FAMU jest najlepszą w Europie.
Chłopak poczerwieniał z radości. A potem wszystko potoczyło się lawinowo. Matura, pakowanie i wyjazd.
Pierwszy spacer po starej Pradze zrobił duże wrażenie. Zwłaszcza Zamek na Hradczanach i Most Karola na Wełtawie. W wolnych chwilach często tutaj przychodził, by szkicować to cudo średniowiecznej techniki.

To były naprawdę dobre lata. Strzał w dziesiątkę. Studiowanie ulubionego przedmiotu nie nastręczało żadnych trudności. Prace Johana stawiane były za wzór. Podszkolił się w czeskim i angielskim. Mógł swobodnie konwersować. Kompleksy jedne po drugich ginęły bezpowrotnie. Zdjęcia portretowe ćwiczyli w grupach. Wkrótce przekonał się, że jest przystojniakiem nie tylko na zdjęciach. Chodzili całą paką na piwo. Znakomite piwiarnie „U Kalicha”, „U Fleku” umilały życie, dziewczyn nie brakowało, ale traktował je po koleżeńsku. Jana była uosobieniem kobiecego piękna, ale tylko Johanowi udało się uchwycić jej poetycką naturę: nieśmiałość, wrażliwość, delikatność…Nie była obiektem pożądania, łączyła ich przyjaźń i fotografia. Praca dyplomowa w kategorii portret pt. „Jana” podkreślała jej osobowość i niewątpliwy talent autora. Nieco później była prezentowana na zbiorowej wystawie „ Kobiety Pragi i kobiety Warszawy.”

O Johanie można by nieskończenie, ale chcę wyakcentować jedno. Wytrwałością, ciężką pracą i pasją zapracował na sukces. Ten mniejszy, osobisty - dotyczy uwolnienia się od kompleksów. Zapamiętałam słowa, które padły w wywiadzie dla prasy -„gdziekolwiek jestem, jestem tam bez reszty.”
Portrety wykonane przez naszego artystę mają swój specyficzny styl. Nie ma w nich wdzięczenia się do obiektywu i seksownych uśmieszków. Jest człowiek, który żyje prawdą.
Johana raz jeszcze spotkałam na pogrzebie babki. Przyjechał z Austrii, gdzie kupił dom w którym kiedyś mieszkali jego rodzice. Lubi tam przebywać. Przedstawił mnie swojemu przyjacielowi. David jest kuratorem wystaw. To wyjątkowo przystojny mężczyzna, ale chyba coś więcej w tej przyjaźni rozkwitało. Poznałam po ciepłym i czułym spojrzeniu…


komentarze
avatar amk
2010-06-12, 15:52:49:
antracyt
Uczciwie muszę przyznać, że bardzo podobają mi się Twoje, tu, w J-L zamieszczone opowiadania!
Pozdrawiam serdecznie!
--
Ceń cień (Jan Sztaudynger)

avatar imagine
***********
2010-06-14, 15:55:56:
debiutant
Dziękuję amk-nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę:))))

O utworze:

wyświetleń:504
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

imagine
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.