avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


25 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Barbara Mazurkiewicz
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
9 kwietnia 2010, 08:15:27


Być do więcej mieć

część III – Dylemat

Odkąd Weronika powróciła do Kraju z trudem radziła sobie rozstanie z mężczyzną, którego zostawiła w Chicago. Nie mogła się odnaleźć. Kontakt z nim utrzymywała jedynie za pośrednictwem wtajemniczonej Haneczki. To na jej adres trafiały prezenty, korzystała z jej telefonu rozmawiając z kochankiem zza „Wielkiej Wody”. Chyba sami nie przepuszczali, że krótko / trwały romans będzie miał takie następstwa. Rafał i jego rodzice otrzymali w ciągu kilku dni anonimy ze Stanów, co zmieniło życie Weroniki w koszmar. Rozpad małżeństwa, przestała dla niej się liczyć rodzina i praca. Firma podupadała z dnia na dzień. Lecz ona zupełnie tym się nie przejmowała. Godziła się na wszystko i robiła tak, jak podpowiadał Jacek (z Chicago). Była więcej niż pewna, że otrzyma ponownie wizę do USA i tam wyjedzie już na zawsze. Niestety, rozczarowała się, kiedy odmówiono jej wyjazdu w Ambasadzie. Między kochankami wyrósł mur, w końcu przestał dzwonić. Niemało emocji dostarczyło jej życie w przeciągu jednego roku. Wczesną wiosną, wyjechała na kilkanaście dni do Tajlandii, żeby odpocząć i wymyślić na spokojnie jakąś strategię „pryśnięcia” z kraju, to jeden z najbardziej przebogatych w piękno natury, zakątek w Azji.

w ziarenku zatracenia

ma własne co nieco - nie przyszło łatwo
mimo wszystko czuje jakiś niedosyt
jakby miejsca na nieplanowane zdarzenia

tumanem kurzu, zatrzymała samochód
aby pobiec jak dziecko na widok dawno nie widzianej matki
z rozpostartymi ramionami, jednym pełnym oddechem
chłonęła wszystko między niebem a ziemią

pragnęła od dawna poczuć jak pali słońce
ach jak dobrze że nikogo tu nie ma
pogubić buty lub wszystko oddać tej chwili

łagodny wiatr popychał morskie fale do stóp
ona wciąż wirowała na dzikiej plaży
omotana w zwiewne falbany sukienki jak nici pajęcze
jakby rodziła się tutaj na nowo chrzczona morską bryzą
oddała się chwili zapomnienia 1.

Wiedziała, ze będzie miała możliwość uprawiania wielu sportów i skorzysta z niejednej atrakcji oferowanych przez biuro podróży.
Czas spędziła na odpoczynku i rozmyślaniach, wyciszyła się, jej wygląd zdecydowanie na tym zyskał. Zapierające dech w piersiach piękno tej krainy, oraz słoneczny i ciepły klimat sprawiły, że gdyby nie burza jasnych loków i niebieskie oczy, można by było Weronikę pomylić z Egipską Boginią – po powrocie wyglądała olśniewająco.
* * *
- Wiesz Haniu?! Przemyślałam wiele spraw, prześwietliłam swoje życie na wskroś. Muszę przyznać, że podziwiam cię…mimo własnych problemów, wyciągasz zawsze do mnie rękę, traktując mnie jak siostrę. Chociaż niektóre Twoje zalety odbierałam jako wady.
- Dostałam zaproszenie do Wielkiej Brytanii - wtrąciła przyjaciółka. Weronika jak zahipnotyzowana ciągnęła swój monolog.
- Mam dosyć tej „wiochy”, ja muszę stąd wyjechać, ludzie patrzą na mnie jak na morderczynię, tracę kontakt nawet z własnymi dziećmi. To wszystko po prostu mnie przerasta. Mam znajomą we Włoszech (opiekuje się dziećmi), może dla mnie by coś znalazła?!. Sama już nie wiem, będę robić cokolwiek, aby jak najdalej od tego środowiska.(...)
* * *
Maj był bardzo upalny, jak na tę porę roku. Haneczka opalała się w ogrodzie. Leżąc na leżaku, rozmyślała o tym nieszczęsnym zaproszeniu od kuzyna z Anglii.
Każdy grosz by się przydał, tyle jest dziur do załatania w budżecie domowym i nie tylko. Chłopak dorasta, coraz większe ma potrzeby, chociaż nigdy nie żądał, wprost, jaka to bywa dzisiejsza młodzieży.
-No tak, ale zostawić go z mężem to mija się z celem, przecież nie miałaby chwili spokojnej martwiąc się czy dają sobie radę. Jej rodzina bardzo namawiała na ten wyjazd, ale ona miała uzasadnione obawy, no i ze zdrowiem też nie była pewna, chociaż ogólne badania rokowały pomyślnie. Zaczęła przyglądać się uważniej otaczającym roślinkom. .... Nie potrzebowały słów, po prostu słuchały ją, kiwały łepkami w takt jej myśli.
-Jak długo mam jeszcze żyć tak, jak sobie życzą inni,( miała na myśli męża i teściową) wiem, że im się to nie spodoba. Czy sprostam ich oczekiwaniom?!. A może tam jest miejsce, w którym poczuję się kochana i piękna?! Jeśli nie uwolnię swojego serca, nikt z zewnątrz nie da mi tej wolności. Jako kobieta nie musiałabym się o nic starać, zabiegać, żeby się zdarzyło. Muszę tylko odpowiedzieć na to zaproszenie.
-Odpowiedź wymagała ogromnej odwagi, chciała pojechać, żeby pokonać strach, nie zaprzepaścić być może ostatniej życiowej szansy. Czas najwyższy, aby nauczyć się, co też jest dla niej ważne, kształtować, to, co będzie jej miejscem.
-”Czas zacząć sprzątać w swojej komórce, wybić w niej okna, zaprosić do niej światło!.” Ale potrzebny jest na to czas i miejsce na przeżycie, na uporanie się z nimi. -Rozmyślała...-muszę wreszcie dorosnąć, odnaleźć w sobie piękno nie tylko na ciele, ale i w duszy, oczyścić z tych brudów w jakich niewinnie była kalana przez męża.
(Od dawna pragnęła miłości i uznania).
-Może w końcu dam sobie przyzwolenie na bycie kobietą, na jaką się urodziłam, a małżeństwo i tak nigdy nie będzie gorsze, aniżeli jest.

Wielką barierą będzie dla mnie język angielski, chociaż mam nadzieję na pomoc ze strony kuzyna.(...)
- O! Dobrze, że jesteś. Właśnie biję się z myślami, kiedy spadasz mi z nieba.- Powiedziała na widok Weroniki.
-Może byś mi doradziła, co mam z angielskim fantem zrobić.
-A no właśnie ja do ciebie w tej sprawie, przypomniałam sobie, że kiedyś wspomniałaś, czy to nadal aktualne?! Bo wiesz, ja bym z tobą bardzo chętnie pojechała, a nawet mogłybyśmy wziąć moją córkę Anię na wakacje, ona zna bardzo dobrze język angielski, ja także nieźle rozumiem, z pewnością dałybyśmy sobie świetnie radę.
· Tak, tylko jest jedno, „ale”, potrzebne będą wam zaproszenia, wiesz jak wygląda sytuacja na granicy Angielskiej, jeszcze nie jest zupełnie otwarta dla Polaków, chociaż od niedawna jesteśmy w Unii Europejskiej. Spytam kuzyna, jeśli się zgodzi pomóc, to będziemy planować wyjazd. (…)
c.d.n


komentarze
avatar andrew
..........................
2010-04-09, 16:04:15:
Sabbath Bloody Sabbath
Czekam na następne części:)
Pozdrawiam:*
--
july54

avatar Barbara Mazurkiewicz
............
2010-04-09, 16:23:04:
mechanik liryczny
Czekaj, bo jest tego trochę :))
Dzięki
--
http://e-literaci.pl/news.php

O utworze:

wyświetleń:486
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Barbara Mazurkiewicz
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.