avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


27 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
beata klosowicz
debiutant
opowiadania
dodano:
1 marca 2010, 16:45:43


Dziewiętnaście lat i tylko tyle.

Część pierwsza.

W samym środku bezsennej nocy, pod ciężkie powieki zakradła się niespodziewanie wyrafinowana władczyni ludzkich dusz. Wyślizgnęła się chytrze z kącika pamięci zagrzebanego pod ponad dwódziestoletnią warstwą pyłu zapomnienia.Nie przyszła po mnie, ani po nikogo z moich bliskich, nie pojawiła się w mojej zmęczonej głowie tylko po to , aby dotrzymać mi towarzystwa.Nie.Swoim niespodziewanym najściem rozerwała na strzępy mój wewnętrzny spokój z werwą wiewiórki rozłupującej twardą skorupę orzecha, jak wiatr halny owiała zmysły przygnębiającymi rozpamiętywaniami o pięknym, dziewiętnastoletnim młodzieńcu rostającym się niechętnie z życiem.
Byłam wtedy nastoletnią, niebrzydką dziewczyną, noszącą z dumą śnieżnobiały czepek, który doskonale kontrastował z momi ciemnymi włosach.Oznaczony był trzema czarnymi wstążeczkami z aksamitu, upiętymi w poprzek białego symbolu służby zdrowia, jako oznaka pielęgniarki- praktykantki.
Wraz z koleżanka zostałyśmy wyznaczone na dyżury dzienne na intensywnej terapii w szpitalu położonym poniżej antycznego pałacyku, w którym znajdowała się szkoła popularnie nazywanych "strzykawek" lub "witaminek".Swoisty zapach leków i środków odkarzających zaatakował nieprzyzwyczajone jeszcze nozdża, wywołując w nas rozbieżne wrażenia.Mnie nie sprawiał on żadnych problemów, gorzej było z moją towarzyszką, jej twarz blada od urodzenia, stała się bielsza od naszych wykrochmalonych i nieskazitelnie czystych fartuchów, oddech przyspieszył swój naturalny rytm,a na czole pokazały się lśniące kropelki potu.Na szczęście specyficzna woń znikła tak szybko jak się pojawił. Zmysł węchu szybko i sprawnie przysfoił sobie 'aromat" szpitala.Uścisnęłam rękę Ewki na znak mojego wyrozumienia i solidarności.Teraz juz odważnie, krok po kroku, weszłyśmy do dużej, silnie oświetlonej sali z różnorodnym sprzętem medycznym, który do tej pory znałyśmy tylko z książek i kolorowych obrazków.Szklane szafki, starannie umyte, błyszczały jak sople lodu w mroźny lecz słoneczny dzień.Wewnątrz leżały pedantycznie poukładane różnokolorowe tabletki, ampułki wypełnione przeźroczystymi płynami,narzędzia metalowe połyskiwały w sztucznej iluminacji chłodnym refleksem.Wszędzie emanowała nieskazitelna higiena i cisza.W jednym z rogów tej olbrzymiej sali, niedaleko okna z opuszczonymi żaluzjami, stała kozetka, starannie okryta białym prześcieradłem, a obok niej zwykłe, beżowe biurko, któremu towarzyszyły dwa krzesła.Na nim też oczywiście panował ład i schludność.Na drugiej ścianie,dokładnie po przeciwnej stronie służbowego stołu,znajdowały się przeźroczyste, rozsuwane dzwi,które oddzielały główną salę od mniejszego pokoiku.Tam właśnie, na jego środku, stało samotne łóżko, na którym leżał nieruchomo młody człowiek z zamkniętymi oczyma. cdn.


komentarze
avatar Veles
2010-03-02, 16:34:27:
każdy inny wszyscy różni :c
śliczne profilowe :*
--

O utworze:

wyświetleń:594
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

beata klosowicz
          lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.