avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


9 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Veles
każdy inny wszyscy różni :c
opowiadania
dodano:
25 lutego 2010, 22:40:19


'08

Teraz zza uchylonych drzwi piwnicy nieśmiało nadchodzi marzec. Przynoszący katar i choroby luty to już przeszłość, śniegi topnieją i trzeba uważać na ogromne, zaścielające ulice kałuże, świadczące o powstaniu stanu przejściowego błoto, którego ślady są szybsze od wiejącego wiatru. Wiatr wieje silno i przynosi ciepłe prądy z nieznanych kierunków. Zza ustępujących połaci chmur wystaje uśpione słońce, jego promienie znaczą coraz większą przestrzeń, ogarniają domy aż po dachy, tworząc ogromne, nienaturalne cienie. W powietrzu unosi się coś zupełnie innego, mieszkanie pachnie świeżymi pączkami. Pogrzebana przez mróz zieleń wylania się z ziemi, oplata chodniki, przebija ulice, zakwita. Wały pokazują cały majestat nowonarodzonej wikliny, która choć jeszcze upośledzona i bezradna, zaczyna powoli kształtować się na nowo, zyskuje głos. Soła topi w sobie ostatnie lody, jest w tym topieniu okrutna i bezlitosna, podchodzi pod brzeg i daje o sobie znać długimi zakolami, nad którymi niedługo będą krążyć nie tylko ptaki. Gdyby teraz skomponować pocztówkę, byłaby ona zupełnie inna. Wołek pozostawia na sobie kilka małych, białych plam. Kęty zamieniają się w bajorko. Wiosna jest nieuchronna; dotyka wszystkich i nadaje nowe symbole. Zza uchylonych drzwi widać nadchodzące zmiany. Obserwując je, można uwierzyć, że kolejne dni będą dłuższe a myślenie prostsze, teraz każda czynność będzie łatwiejsza a każdy problem do rozwiązania, odzyskuję wiarę w białe zęby i witaminę c, bo w takiej aurze, w takich okolicznościach nic nie stanie na drodze, cele już są bliższe, wręcz na wyciągnięcie ręki, żadna groźba nie istnieje dopóki słońce zabija śnieg i lód, dopóki kałuże są ogromne i można w nie wpaść. Śmierć objawia się w inny sposób, pozostaje na drugim planie, w tle, śmierć jest bezsilna i można ją pokonać, bo wbrew wszelkim oczekiwaniom i nadziejom: dożyliśmy kolejnej wiosny. Zima wyrzeźbiła dumne, dostojne rysy na twarzy.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:492
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Veles
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.