avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Veles
każdy inny wszyscy różni :c
opowiadania
dodano:
4 grudnia 2009, 16:07:31


sranie, zaspanie

I teraz on, ma może z siedemnaście lat, trzyma tą gitarę tak, jakby zaraz miała go pociągnąć w dół, na ziemię, trzyma ją jakby zaraz miał upaść pod jej ciężarem, coś tam pstryka, coś tam pyka, ale jakieś to takie przyduszone, zmulone, nudne, bezpłciowe. Myślę, że równie dobrze mógłby wyciągnąć flet i odegrać rosyjską serenadę o czapce niewidce, nikt nie poczułby różnicy. No, prawie nikt, bo oczywiście Młody już spożył, już wypił już wychlał sześć piw i stoi pod sceną z jakimiś małolatami, porusza głową rytmicznie w takt tego pierdolenia, przepycha się z jakimiś kostkami, którzy na jego widok od razu odsuwają się jak piórka smagane przez wiatr, uciekają, uciekają wzrokiem, zerkają ostentacyjnie w jego stronę gdy już są w bezpiecznej odległości, po chwili na nowo zamykają oczy, ale wiem, że wcale nie słyszą muzyki, słyszą sapanie Młodego i czują każdy ruch jego pijanego ciała. Boją się, obawiają. Tak. Młody już jest załatwiony i jego mózg zamienił się w duże (chociaż kto go tam wie, pewnie nie takie duże), twarde i z dwoma jajami po bokach, już myśli, że tym brawurowym czynem jakaś niewinna będzie winna, jakaś nieskora będzie skora, obmyśla plan i wydaje mu się, że ma wszystko. W sumie gdyby nie jedna rzecz, ta kaprawa kapela wcale nie byłaby aż tak kaprawa, byłaby wręcz znośna, kompromitująca, tak, ale znośna, przerażająco przeciętna, mierna, do przyjęcia; gdyby więc nie jedna rzecz, może nie byłoby aż tak tragicznie, mianowicie gdyby nie ten piskliwy, będący w wyraźnym szczycie mutacji głosik wokalisty, gdyby nie to jego piszczenie i pierdzenie do mikrofonu, komiczne udawanie ciężkiego, ostrego basu, byłbym w stanie zostać tutaj jeszcze trochę. Ale niestety nic z tego. Wyjec wyje i to wycie przywodzi na myśl kastrację kota albo psi seks.
Ok, ok, piję dopiero trzecie piwo, chociaż tak usprawiedliwię moje niezadowolenie, moją negatywną kontemplację, moje nieprzypadkowe rozczarowanie, ale po prostu nie mogę, to już nie są czasy, w których zespół grał źle a ja czułem się zajebiście, jeżeli teraz ma być zajebiście, to zespół musi być dobry, musi dawać radę, poza tym za barem muszą być ładne dziewczyny i piwo też nie może być zbyt drogie, wszystko ma być dopięte na ostatni guzik, wszystko idealne, inaczej już lepiej napić się pod mostem czy gdziekolwiek indziej. Przez ten hałas nie można tutaj nawet pogadać, więc obiecuję sobie, że przy następnej przerwie pomiędzy kawałkami zwinę siebie i Skinka i Młodego, ale w sumie niewiadomo czy on przystanie, on już nie jest Młodym, on już jest siłaczem szalejącym pod sceną, jest tutejszym bosem, króluje nad małolatami i bardzo się z tego cieszy. Strach podejść.
W sumie pół biedy, kiedy takie kapele grają covery. Coverów można jeszcze posłuchać, po odpowiedniej dawce alkoholu można zamknąć oczy i nie zważać na odgrywających legendarny kawałek cieci, po odpowiedniej dawce alkoholu słuch pozostaje przyćmiony i trudno wykryć wszystkie cieciowskie błędy, pyknięcia i trzaśnięcia od głośników, po odpowiedniej dawce alkoholu wszystko może się stać odpowiednie, ale nie pora na to, impreza się nie uda, ja to wiem, Skinek chyba też, bo cały czas na mnie zerka i wykrzywia usta w jakimś niesmaku, och, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co te wykrzywione usta oznaczają, co chcą powiedzieć, zaraz wychodzimy, jesteśmy zgodni, zawsze jesteśmy zgodni, Młody zapewne też tak naprawdę rozumie, że cała ta kanonada ma jakieś gumowe nogi, jakąś kaprawę atmosferę, ale nie chce z tym nic zrobić. W sumie nie ma wyboru. Albo idzie z nami albo zostaje i doskonale wiem, że wybierze bramkę numer dwa, bo w bramce numer jeden znajduje się ząk, parszywa melodia i może nawet jakaś szansa na molestowanie seksualne, pedofilię, kto wie. Jak tak patrzę na te wszystkie podniecone, siedzące przy stołach, wymalowane dziewczynki, mój mózg od razu zaczyna funkcjonować aż 'nadto-poprawnie', chce się stąd wydostać. I nic w tym dziwnego, w tym przytulnym, ale kompromitującym miejscu, jakim jest klub 'Kameleon', trudno o lepsze eksporty, wybór jest jak za komuny, albo ściskający gardło ocet albo nic. Albonic. Och, powtarzam się jak reklamy na polsacie, jak nowości z telemango a przecież trzeba wychodzić, jest jakaś szansa jeszcze, jest jeszcze jakaś szansa, dopiero dwudziesta z groszami, młoda godzina, ach, serce mnie boli, kiedy tak sobie uświadamiam, w jakim miejscu się marnuję, może już lepiej zmarnować się 'Pod Strzechą', tam przynajmniej zawsze zero obcych, bilard i nawet szafa grająca, do tego spokój i cisza, żadnych piętnastek szesnastek i Metalik na koszulkach, żadnych gimnazjalistów licealistów z przydługawymi włosami, pryszczami na twarzy i pisemnymi zgodami rodziców w kieszeniach, och, jakże pięknie byłoby się stąd wyrwać, więc ostatni raz patrzę w stronę Skinka i on już wie o co chodzi, tak, wychodzimy, odstawiamy kufle i dziękujemy za imprezę, łapiemy Młodego za fraki, który ku mojemu zdziwieniu wychodzi doprawdy ochoczo, już nas nie ma, już się żegnamy z tym miejscem, wychodzimy, wychodzimy na zewnątrz, w noc, w polską jesień, w wiatr, który wieje przeraźliwie, w samochody i zatłoczone wąskie ulice południowego miasteczka, och, to ten moment, zapnijcie pasy, albowiem wieczór zaczyna się na nowo.


komentarze
avatar rybak
jejku
2009-12-04, 19:57:03:
mechanik liryczny
no i cacy.

avatar ________
2009-12-11, 19:08:27:
______
szacun za pamiętanie szczegółów z melanżu

avatar wesoły grabarz
..
2009-12-11, 23:55:45:
trzeba było rozstrzelać poetę
w noc jak Margot
znam
dobrze
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

O utworze:

wyświetleń:605
komentarzy:3


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Veles
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.