avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


21 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Oxyvia
wędrowiec
opowiadania
dodano:
14 września 2009, 22:41:03


Kolejkowa historia*

*Same fakty, żadnych zmyśleń ni koloryzacji.

Lato. Zapach drzew i trawy, blask słońca, radosny stukot pociągu. Kolei Mazowieckich. Wszystko to nie tylko w naturze, ale i na zielonych wagonikach ze słoneczkami. Sama radość i smak wakacji.
Małgośka jedzie do przyjaciółki na działkę, bo nie stać jej na dalsze podróże. Ale będzie fajnie: z Aśką rozumieją się jak bliźniaczki, zawsze jest im razem wesoło i ciepło jak w rodzinie. Jej rodzice też lubią Gośkę i nigdy nie są skrępowani jej obecnością w małym działkowym domku.
- Proszę bilety do kontroli – rozlega się tubalny głos w tłumie pasażerów przy drzwiach.
Dziewczyna podaje swój bilet konduktorowi, uśmiechając się do niego wesoło.
- Poproszę legitymację – słyszy.
- Legitymację? – pyta zdziwiona – Ja nie jestem studentką, chodzę do prywatnej szkoły policealnej, więc moja legitymacja nie uprawnia mnie do zniżki. Nie mam jej ze sobą.
- Jak to pani nie ma legitymacji? To jakim prawem jedzie pani na bilet szkolny?
- Nie na szkolny. To jest ulgowy dla młodzieży do dwudziestego szóstego roku życia – odpowiada uprzejmie coraz bardziej zdziwione dziewczę.
- Co mi pani chce wmówić? Co pani myśli, że ja się nie znam na biletach?! To jest zniżka szkolna, o, tutaj ma pani napisany procent zniżki, czarno na białym!
- Ja… ja się nie znam na procentach… Prosiłam w kasie o zniżkę do dwudziestego szóstego roku życia…
- Ja nie wiem, o co pani prosiła, ale tu ma pani procent szkolny, a nie do dwudziestego szóstego. Poproszę dowód.
- No ale przecież mam bilet… Czy to taka duża różnica?
- Nie mam czasu na dyskusje! Pani nie posiada ważnego biletu, uprawniającego panią do przejazdu, i koniec. Proszę dowód, piszemy mandat.
Nieśmiałe, przerażone dziewczę podaje konduktorowi dowód, wciąż nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Przecież nigdy nigdzie nie jeździła bez biletu! Nigdy nie próbowała nikogo oszukać! Co się tu dzieje? Dlaczego? Za co?
I najgorsze: jak to powiedzieć mamie? Zarabia tak niewiele, ciągle muszą ściubić, oszczędzać, wszystkiego sobie odmawiać, żyć półgębkiem – a tutaj ten idiotyczny mandat! Ile? Sześćdziesiąt siedem złotych?! Boziu!
- Wypisałem mandat promocyjny. Jeśli pani zapłaci do końca tego tygodnia, to będzie tylko tyle. Może się pani odwoływać, oczywiście, ale w przyszłym tygodniu już będzie kosztowało ponad dziewięćdziesiąt złotych. Miłego dnia życzę.
Gdzie jest telefon? Trzeba zadzwonić do matki. Czego on życzy?!... O, jest. Co robić? Wracać i się gdzieś odwoływać? Jechać do Asi mimo wszystko? Co ro…
- Mama? Posłuchaj, ja… Konduktor… wypisał mi mandat za jazdę bez ważnego biletu. Ale ja mam bilet! Tylko że kasjerka sprzedała mi nie taki, jak trzeba! Ale jego to nic nie obchodzi! Co ja mam robić?! Mam wracać? Składać reklamację? Ja nie wiedziałam!... Tu nie jest napisane, co to za zniżka i komu przysługuje, tylko są procenty!... Same procenty!
- Spokojnie, jesteś na wakacjach, odpoczywasz. Wyluzuj, kochanie. Reklamację ja też mogę napisać i wysłać za ciebie. Tylko opowiedz mi dokładnie, co się stało.
Po kilku minutach rozmowy Małgosia niemal spokojnie wkracza na teren działki swej przyjaciółki, myśląc, że gdyby nie mama, nie miałaby w tym roku żadnych wakacji.
Tymczasem matka dziewczyny opisuje w reklamacji dokładnie przebieg wydarzenia z pociągu, prosząc o anulowanie kary, która jest wynikiem oczywistej pomyłki kasjerki.
Po dwóch tygodniach nadchodzi odpowiedź Działu Reklamacji Kolei Mazowieckich, że kara jest jak najbardziej uzasadniona, gdyż pasażerka podróżowała bez ważnego biletu, zaś kasjerka w czasie przesłuchania stwierdziła, iż sprzedała pasażerce taki bilet, o jaki ona prosiła; nie ma więc podstaw do anulowania mandatu.
Wobec takiego argumentu wymiękają nawet najtwardsi, bo tu już naprawdę nie ma co odpowiedzieć. Toteż nie pozostało nic innego, jak po powrocie z wakacji iść do Kolei Mazowieckich i zapłacić prawie stówę mandatu za to, że przez pomyłkę (nieważne, czyją) jechało się na bilet o dwanaście groszy tańszy niż należało.
W budynku Kolei tłok i tumult - liczni pasażerowie stoją w kolejce do płacenia mandatów, klnąc i pomstując gromko. Można by pomyśleć: naród oszustów, włóczęgów jeżdżących „na gapę”, niczym w awanturniczych powieściach Jacka Londona!
- Miałem ważny bilet, taki jak trzeba! – kulturalnie, inteligentnie wyglądający jegomość pokazuje bilet Kolei Mazowieckich – Tylko skasowałem go nie w tym kasowniku! Przed wejściem na perony są kasowniki, obok siebie są takie na bilety MZK i takie na bilety MK. Ja skasowałam w kasowniku MZK, dla pasażerów Szybkiej Kolei Miejskiej, a nie Kolei Mazowieckiej. Rozumie pani? Pomyliłem się. I za to kazali mi zapłacić mandat! Nikogo nie obchodzi, że mam bilet! Nie przyjęli reklamacji! Nic ich nie obchodzi! Ja od dziesięciu lat nie jeździłem pociągiem, tylko samochodem, ale ponieważ tak bardzo się reklamuje PKP i Kolej Mazowiecka, to pomyślałem sobie: co będę zatruwał środowisko i męczył się za kierownicą, pojadę na piknik pociągiem. Ależ się dałem nabrać! Te kasowniki obok siebie… Już nigdy więcej noga moja w polskim pociągu nie postanie! Nigdy więcej!
- Ja też miałem bilet – zaczyna swoją opowieść starszy pan w okularach, wyjmując zmięty nieco świstek z kieszeni.
Ale tego już nie będziemy opowiadać. Szkoda papieru. W kolejce stoi jeszcze dużo podobnych opowiadaczy. Każdy pasażer ma swoją historię.


komentarze
avatar Marta Mozol (Adelajna)
adelajnatlen.pl
2009-09-16, 17:35:41:
profetyk
Na pkp jest tylko jedna rada - do Agencji ochrony konsumenta.
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

avatar Daniel Szaman
2009-09-18, 00:02:47:
mechanik liryczny
Tak fakty fakty i jeszcze raz fakty:) Polska kolej, cudowna i "bez skazy":)

avatar Oxyvia
2009-09-20, 00:39:34:
wędrowiec
Widzę, że spotkałam się ze zrozumieniem. Dziękuję Wam serdecznie. Pewnie macie też swoje doświadczenia w tym zakresie. Może także je opiszecie? Tak ku przestrodze innych.
Marto, dobra rada z tą Agencją Ochrony Konsumenta. Spróbuję.
Jeszcze raz dziękuję. :-)

avatar andmak
2009-09-20, 05:25:58:
antracyt
Włożę, paradoksalnie, kij w mrowisko, ponieważ opisany przypadek należy interpretować w znacznie większych wymiarach.

Powiedziano: "ius ignorantia non excusat" czy "ignorantia legis excusat neminem", czy wreszcie "fiat iustitia, et pereat mundus".

Dorzucę parę pospolitych określeń: uczciwość, naiwność, machina, tumiwisizm, olewanie, cwaniactwo, kombinatorstwo... a grosz liczy się każdy, w szczególności wdowi.
Gigantyczny skrót...
I oto mamy na przykład "spersonalizowaną warszawską kartę miejską", panienkę z hipermarketu podmieniającą w kosmicznym tempie wywieszki cenowe, bo ktoś odważył się przy kasie powiedzieć...
I oto mamy kilkaset tysięcy bydlaków w opasłych limuzynach... i kilka razy więcej nie niedożywionych, głodujących dzieci...

Dziady napisał: a) Norwid; b) Nienacki; c) Mickiewicz - zadzwoń pod xxxxx (5 zł + VAT)...

Tu nie pomoże ani woda utleniona, ani nadmanganian potasu... ani liść babki, np. lancetowatej.
Może perhydrol?

Ale powtórzę za Horacym: "ius et norma loquendi".


PS. Dobry tekst, ale za mało mi w nim Twojej "brzytwy" Joasiu i "jaja" :)
--
Ceń cień (Jan Sztaudynger)

avatar Oxyvia
2009-09-20, 21:07:40:
wędrowiec
Andrzeju, bardzo Ci dziękuję za wspaniały komentarz z tak szerokimi konotacjami i odniesieniami. Pewnie, że każda nieuczciwość jest częścią i/lub wynikiem szerszego, społecznego zjawiska. W naszym kraju występuje na każdym kroku. A np. w takiej Finlandii czy Danii - prawie wcale jej nie ma. (Tam to dopiero ludzie są naiwni!). ;-)
Może masz rację, że brak tu mojego pazura. Bo nie dyskutuję z materialnym, skonkretyzowanym wrogiem. Pewnie dlatego. :-) Może za jakiś czas uda mi się poprawić ten "reportażyk".
Pozdrawiam serdecznie.
Joa.

avatar kade
kade
2010-02-28, 13:11:12:
mechanik liryczny
dobry i denerwujący utwóir...ma się ochotę lecieć na PKP i zalatwic sprawę od ręki..niesprawiwedliwość i chamstwo ot co!

O utworze:

wyświetleń:663
komentarzy:6


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Oxyvia
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.