avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


13 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
wesoły grabarz
trzeba było rozstrzelać poetę
opowiadania
dodano:
6 kwietnia 2009, 16:02:19


Elżbieta

I mówię jej, że przecież nic z tego, że ja tego nie widzę, że ona nie jest kobietą w typie moim, że się tak wyrażę, ulubionym. Że nie że nie jest fajna dupa, gdyż przecież wszystko na swoim miejscu i nawet teraz jeżeli by chciała, to mógłbym ją pukać bez, że tak powiem, najmniejszych oporów po mojej stronie moralnych jak i zarówno estetycznych. I że rozmowa się nam klei przecież, że fajnie opowiada o życiu, o swoich problemach życiowych, egzystencjonalnych i że potrafi nabrać rozwagi co do niektórych spraw, co mnie cieszy i podziwiam w zasadzie takową postawę. Że jak wczoraj mówiła, że ma problemy, bo sobie lubi przyćpać za dużo i przyćpać sobie za często i że to w sumie wyjątek, że sobie skręci lolka, żeby się odstresować i z drganiem kończyn zakończyć dyskusję, to to było dojrzałe myślenie i mogę powiedzieć bez żenady, że tak powiem, że to mi się podoba w niej jako w człowieku. Bo że ja też potrafię popatrzeć na życie jako dorosły obywatel, społeczniak niemal. A ona, Kostek, nie pierdol, co to za gówno się sączy teraz z twojej ustnej jamy, słuchanie tego doprowadza mnie do podkurwienia, na które ja, jako osoba dojrzalsza psychicznie, emocjonalnie, nie mogę sobie w tym momencie pozwolić. Więc przestań Kostek, bo te wytrychy twoje słowne ja znam doskonale, one nie zrobiłyby wrażenia na starej babie co kwiatki sprzedaje na rynku, na kurwa jebanym gołębiu by nie zrobiły, co dopiero na mnie, osobie ustabilizowanej myślowo, która potrafi z łatwością dostrzec w tym jakąś grę słowną, jakąś werbalną fatamorganę. Skończ zatem, gdyż to na nic. Od tych pierdół porobią ci się w końcu rozstępy na twoim sflaczałym przećpanym mózgu i utraci on, mózg twój Kostek, bezpowrotnie możliwość wysyłania nerwowych impulsów i już Kostek kurwa nic nie powiesz, bo ci ten cały szajs zablokuje twój nieskomplikowany mowy aparat i będziesz siedzieć kurwa jak jakiś głupol wicepremier na konferencji, z której nic nie rozumie, bo niby skąd. Ja jej na to, żeby mi tu bez porównań jakichś chujowych i przenośni, bo to kurwa jakiś jest bełkot na który ja szcze, na który rzygam i który mnie w tym oto momencie zupełnie pierdoli, bo jest dupą bez serca, bez wrażliwości ludzkiej, tak ważnej w dzisiejszych czasach. Tak jej mówię, bo mnie Elżbieta doprowadziła do szału, chcąc przekreślić swoją tłustą tanią szminką moje dobre chęci na początku tej oto dyskusji, która jest teraz bezcelowa bezsprzecznie, bo swoim pierdoleniem zasiała niepotrzebny ferment i teraz wszystko przegnije, bo ona nie widzi we mnie wrażliwości i tego, że nie chcę jej ranić, gdyż wolę powiedzieć co czuję, co, że tak się wyrażę, leży mi na języku i ustach. A teraz fermentuje wszystko od tej jej słodkiej śliny, bo zapewne z powodu notorycznego przećpania ciągle się pluje i pozostawia ten swój płyn ustrojowy na mej garderobie, na mych meblach i wszędzie indziej, bo ten śluz z jej pyska osiada wszędzie, bo wszędzie jest się gotów przedostać, bo ma siłę większą niż wie. I zasycha i rozkłada przedmioty i wszystko rozkłada i mnie w końcu rozłoży i przez tę jej zgniliznę moralną i dosłowną zostanie ze mnie nic kurwa, nic więcej, kości bez paszportu pokryte resztką mojego osobistego ścierwa. A ja się na taką swoją przyszłość nie godzę, ja mam kurwa plany, mówię ostatecznie: jestem na nie. To jest mój manifest przeciwko złym kobietom, nie tylko tej szmacie, ale wszystkim szmatom, które ona swą garbatą w mym pokoju fizycznością reprezentuje. Ja się sprzeciwiam, jestem wojownikiem w słusznej sprawie, samcem alfa i omega, który będzie walczył o honor wszystkich dobrych, otwartych i szczerych jednostek męskich, które muszą przez takie dziwki płacić karę, jebany mandat za źle zaparkowane poglądy. I nie dam na siebie pluć i bezcześcić mojej wrażliwości osobistej. Ja nie będę płacić za moją godność i szacunek do siebie ciężko zapracowanymi złotówkami polskimi, które, jak mówię, były okupione ciężką fizyczną pracą, której ja się nota kurwa bene nie wstydzę. Ona na to, że spokojnie, żebym się nie unosił ponad miarę nieludzką, że tak nie wolno i że owszem ona także była podkurwiona, więc musiała to z siebie wyrzucić bełtem w muszlę, kąt czy chuj i po bólu, ale że ja to już przesadzam, że to kurwa bełkot, że się znowu udupcyłem lichem jakimś chemicznem i w tym oto momencie ja nie jestem dla niej rozmówcą na poziomie, interlokutorem z dupy jestem prędzej niż kimkolwiek. Więc ja kwituję, że tak powiem, jej polemikę krótkim: spierdalaj. I już mam wychodzić i zostawić tę szmatę samą w mym osobistym zamieszkaniu, kiedy ona zaczyna ryczeć, że jej źle, że nikt nie rozumie jej skomplikowanych potrzeb natury quasi-metafizycznej i ona już nie ma siły na nic. I płacze. Leży na mym osobistym dywanie z Ameryki i roni kurwa łzę za łzą. Jakby miał zalać mnie, jako przedstawiciela lepszej samczej części świata, potop tych jebanych fałszywych gorzkich kobiecych łez, które wydzielają zapach nadgnitego starczego zęba, starczej pachy i starczej pachwiny, bo śmierdzą z natury swojej nieszczerej. No, ale podchodzę, bo wiadomo, chujem nie jestem, świata się widziało trochę i wiem jak się powinien, mimo różnych okoliczności, obchodzić dżentelmen do różnych, że tak powiem, sytuacyjnych fanaberii. Ona do mnie, Kostek przytuliłbyś mnie chociaż kurwa. No to ją przytulam, bo już przestaje widzieć jakieś rozwiązanie racjonalistyczne. Zmierzchać zaczyna powoli, a ja jestem trochę zagubiony i nie wiem co myśleć o tej tu zaszłej rozmowie i obecnych losach naszych potoczonych. I pomimo mojego zaszłego, że tak powiem, wkurwienia, to teraz będąc już psychicznie stabilnym czuję, że coś mnie na pukanie bierze. A widzę, że Elżbieta w jakiejś agonii kurwa dziwnej nie zwraca uwagi na nic załzawiona, no to zarzucam dwa panadole ekstra i zaczynam ją pukać bez, że tak powiem, konwenansu zbędnego i pardonu. A że widzę plecy tylko, to mi jakoś nie obrzydza całej sprawy jej twarz czerwona i nieco przyznam napuchnięta i nabrzmiała i makijaż rozmazany jakby ją ktoś flamastrem walił po facjacie życiem zmęczonej. Ona coś tam pojękuje, ale nie wiem już czy to kwestia jakiegoś rozłamu wewnętrznego, psychicznej destabilizacji, moralnych dylematów, czy mojego pukania. I tak jak ją pukam to sobie myślę, że wcale nie jest kurwa jakaś koszmarna i że w sumie niepotrzebne te zaszłości miały miejsce przed momentem. Że nie ma co płakać nad rozlanym kotem, bo jesteśmy tylko ludźmi i każdemu się może zdarzyć jakieś chujowe zejście fazy, które powoduje takie oto, jakie tu zaszły, charakterologiczne dysonanse. I jak tak pukam Elżbietę i czuję, że już na pewno pogodzeni jesteśmy i zbieżni w duchu, jak to się mówi, na cztery wiatry, to dobiega mnie myśl, nie powiem, przyjemna w odbiorze, że fajna jest i dobrze nam z sobą, że się generalnie rozumiemy jak ludzie.


komentarze
avatar jacek sojan
jaceksojanwp.pl
2009-04-06, 21:19:34:
Epoka łupanego słowa
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
jako szczera jednostka męska miałem, że tak powiem, językowy ubaw po pachy, i bynajmniej nie starczej...peela znajduję na granicy cynizmu i werbalnego sadyzmu wobec swojego otoczenia, z wyraźnym rozstępem na mózgu; ale widać po "bohaterach" tego monologu, że wart Pac Pałaca - obydwoje siebie warci i znaleźli się w sposobie myślenia o sobie i świecie jako absolutnie dopasowani do takiego myślenia partnerzy;
Męczy jedynie ten blok literowy, monolit w sposobie zapisu, jakby człowiek znalazł si e nagle w Domu Wariatów za wysokim murem nie do sforsowania;
ok!
:)
J.S

Ps.;
"na który ja szcze"? nie powinno być: "szczam"?
--
j-so

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-06, 21:23:12:
trzeba było rozstrzelać poetę
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
Witaj Jacku,

No znaleźli się, nie ma co. Monolit musiał być, co dobrze wiesz. Dzięki za wpis!

PS, Istotnie, szczam to poprawna forma, nawet word jej nie podkreśla. Szczę celowo.

Raz jeszcze: danke.
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar rybak
jejku
2009-04-07, 14:11:41:
mechanik liryczny
no i to, jest, przyznam, dobra stylizacja. bardzo. i kilka świetnych fraz jest. też. mandat za źle zaparkowane poglądy mnie, na przykład, wziął.

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-07, 14:42:53:
trzeba było rozstrzelać poetę
bardzo dziękuję!
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-04-07, 20:08:22:
logopeda myśli
sarkazm niezbędny jak tlen. uraz do kobiet - chyba na pewno.

krokodyle łzy kobiet. one płaczem załatwiają wszystko.
--
...jak pies

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-07, 20:10:25:
trzeba było rozstrzelać poetę
nie wiem co ma Pan na myśli
ale na wszelki wypadek z przyzwyczajenia się nie zgodzę
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-04-07, 21:02:38:
logopeda myśli
boję się, że za 20 lat mógłbym być taki sam. przecież ja też Pana nie lubię i z zasady się nie zgadzam.
--
...jak pies

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-07, 21:13:28:
trzeba było rozstrzelać poetę
Taki sam jak kto?
Ja nie mogę Pana nie lubić, ja Pana nie znam.
Pan nie zgadza się z zasady, ja
z przyzwyczajenia; przyzwyczaił mnie Pan bowiem do tego, że często się Pan myli.
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-04-07, 21:34:39:
logopeda myśli
na szczęście Pan nie jest dużo lepszy. Tylko doświadczeniem zdobywa Pan przewagę. I proszę nie stosować socjotechniki w dyskusjach ze mną.
--
...jak pies

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-07, 21:50:28:
trzeba było rozstrzelać poetę
Ja nawet nie do końca wiem jakie narzędzie wypracowała sobie socjotechnika. Staram się rzetelnie dyskutować i bazować na konkrecie. Abstrakcyjny zarzut o abstrakcyjną socjotechnikę rzekomo przeze mnie stosowaną tchnie demagogią.
A skąd założenie, że moje tzw. "doświadczenie" jest większe?
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-04-07, 22:13:29:
logopeda myśli
zaczyna Pan kłamać. a tego już kompletnie nie da się zaakceptować.
--
...jak pies

avatar wesoły grabarz
..
2009-04-07, 22:45:39:
trzeba było rozstrzelać poetę
dobra, skończmy tę żenadę.
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar helena
advusero2.pl
2009-05-09, 19:49:26:
mechanik liryczny
hmmm podoba mi sie-dobrze napisane, no i przede wszystkim bieda tej dziewczyny -przekonująca, ordynarne ale nie podskórnie...

O utworze:

wyświetleń:805
komentarzy:13


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

wesoły grabarz
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.