avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Kyo
Faszystowska Świńska Świnia[tm]
opowiadania
dodano:
2 września 2008, 22:58:11


Wola Ojca - prolog

Dla Gosi – snu, do którego warto wracać.

PROLOG

W nocy będzie lać, pomyślał stary Ciągwa dłubiąc leniwie w nosie i przyglądając się ciężkim, skłębionym chmurom naciągającym się na wieczorne niebo niczym gruby, granatowo-szary koc.
Będzie lać, albo i grzmieć. I bardzo dobrze. Przyjemna odmiana po upale ostatnich dni, a rano powietrze będzie pachniało deszczem i świeżością, mokrą ziemią na podwórzu i wilgotną słomą strzechy.
Ale póki co zapadał zmierzch, dzienny upał zelżał zastąpiony wieczornym ciepłem, zaś stary Ciągwa siedział przed chałupą z kubkiem wina własnego wyrobu. Przez otwarte drzwi sączył się zapach pstrąga piekącego się właśnie z ziołami, którego Ciągwa zamierzał zjeść na kolację.
Coś poruszyło się niespodziewanie na granicy drzew. Stary pochylił się do przodu, zmrużył oczy i sapnął zadowolony, kiedy kształt, który początkowo wziął za zabłąkane leśne zwierzę okazał się ludzką sylwetką. Mieszkał na odludziu, wizyty ludzi były na tyle rzadkie, że nie miały szansy stać się dlań nużącymi.
Wzrokiem cieszył się – pomimo sędziwego wieku i gęstniejącego mroku – wyśmienitym, stąd niemalże od razu zauważył, że przybysz miał długie, kruczoczarne włosy oraz pociągłą, bardzo bladą twarz, która równie dobrze mogłaby być twarzą przystojnego mężczyzny jak i ładnej kobiety. Czarny, obszerny płaszcz łopotał na wzbierającym wietrze. Przy nodze obcego szedł duży, czarno-brązowy owczarek.
Zmierzali prosto w stronę chałupy, zupełnie jakby był to ostateczny cel ich podróży.
Ciągwa przyglądał się leniwie jak obydwaj – człowiek i pies – zbliżają się ścieżką wydeptaną przez całe lata noszenia drewna na opał i czekał, nie okazując na zewnątrz ani śladu zainteresowania, choć w środku czuł przyjemne ciepło podniecenia przybierającego na sile z każdym krokiem obcego.
Przybysz zatrzymał się na granicy podwórza, a owczarek natychmiast usiadł tuż przy nim i wywiesił długi, czerwony język.
- Można? – zapytał po chwili mężczyzna. Miał miękki, niski głos o przyjemnej barwie.
Stary Ciągwa wzruszył ramionami.
- Czym chata bogata. – odparł – Pewniście głodni. Ryba zaraz będzie gotowa, a i dla waszego psa jakaś kość też się znajdzie.
- To nie jest mój pies. – sprostował łagodnie czarnowłosy – A za kolację dziękuję, dziadku, i tak nie mam czym zapłacić.
Stary parsknął i machnął lekceważąco ręką.
- Płacić nie musicie, bo i tak niczego mi nie trzeba. Za to chętnie posłucham.
Przybysz spojrzał na niego z zaciekawieniem.
- Posłuchacie...?
- Ano, posłucham. Mało kto się tu pojawia, ostatni raz widziałem człowieka... – Ciągwa podrapał się po siwej głowie – Nawet nie pamiętam kiedy. A tu nagle przychodzicie wy, w dodatku z psem, który wcale nie jest wasz. Założę się, że wasza historia jest warta wysłuchania.
Obcy milczał, jego twarz była pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu.
- Dokądkolwiek zmierzacie, zaraz zrobi się ciemno. A w nocy będzie burza, i tak daleko nie zajdziecie. – dodał stary i ciężko podniósł się z ławy.
- To jak, umowa stoi? Kolacja za opowieść?
- Stoi. – odparł po chwili wahania czarnowłosy – Kolacja za opowieść.


komentarze
avatar zabij.ze.mną
zabijzemnao2.pl
2008-10-20, 14:37:53:
mechanik liryczny
skromnie proponuję:
"Ale póki co zapadał zmierzch, dzienny upał zelżał zastąpiony wieczornym ciepłem, zaś stary Ciągwa siedział przed chałupą z kubkiem wina własnego wyrobu."
Póki co zapadł zmierzch, dzienny upał zelżał zastąpiony wieczornym ciepłem. Stary Ciągwa...

"Mieszkał na odludziu,[Zamiast przecinka - kropkę] wizyty ludzi były na tyle rzadkie, że nie miały szansy stać się dlań nużącymi."

"Wzrokiem cieszył się – pomimo sędziwego wieku i gęstniejącego mroku – wyśmienitym,[Kropka] stąd niemalże od razu zauważył, że przybysz miał długie, kruczoczarne włosy oraz pociągłą, bardzo bladą twarz,[kropka]"
" która równie dobrze mogłaby być twarzą przystojnego mężczyzny jak i ładnej kobiety."
Twarz ta równie dobrze...

"Przy nodze obcego szedł duży, czarno-brązowy owczarek."
czarny podpalany owczarek?
Tak określają np. owczarki niemieckie. Czarny podpalany.

"Przybysz zatrzymał się na granicy podwórza, a owczarek natychmiast usiadł tuż przy nim i wywiesił długi, czerwony język."
To był to pies? Czy diabeł?
Prędzej różowy. Poczekaj, zobaczę u swojego psa. No. Różowy.

Ów prolog ciekawy, dobrze prowadzisz historię. Zobaczmy więc dalej.
--
Kulecko, oklasky!

O utworze:

wyświetleń:630
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Kyo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.